Lista aktualności
W hołdzie ofiarom sowieckiej agresji. Pamięć o Adamie Lorecie
W 87. rocznicę agresji Związku Radzieckiego na Polskę dyrektor generalny Lasów Państwowych Adam Wasiak wraz ze swoimi zastępcami, Cezarym Świstakiem i Marcinem Polakiem, złożyli kwiaty pod pomnikiem Adama Loreta przy siedzibie Lasów Państwowych w Warszawie.
17 września 1939 r. Polska stała się ofiarą agresji sowieckiej, która wraz z niemieckim atakiem doprowadziła do tragedii narodu polskiego i utraty niepodległości. Dla tysięcy obywateli oznaczało to śmierć, represje, deportacje oraz lata niewoli. Wśród ofiar sowieckiego terroru znaleźli się także leśnicy, którzy wiernie służyli ojczyźnie i chronili narodowy majątek.
Środowisko leśne boleśnie odczuło skutki wojny i okupacji. Wielu leśników zostało aresztowanych, wywiezionych w głąb Związku Sowieckiego lub zamordowanych. Inni zaangażowali się w działalność konspiracyjną, wspierali oddziały partyzanckie i nieśli pomoc potrzebującym. Ich postawa była świadectwem odwagi, patriotyzmu oraz odpowiedzialności za przyszłe pokolenia.
W rocznicę agresji sowieckiej na Polskę oddajemy hołd wszystkim ofiarom wojny, represji i totalitarnych reżimów. Pamiętamy o tych, którzy zapłacili najwyższą cenę za wierność Ojczyźnie, wśród nich o tysiącach leśników, których losy na zawsze wpisały się w historię Polski i Lasów Państwowych.
Szczególnym symbolem tragicznych losów polskich leśników pozostaje Adam Loret, pierwszy dyrektor naczelny Lasów Państwowych. Jego życie i działalność na rzecz polskiego leśnictwa, a także tragiczna śmierć po agresji sowieckiej we wrześniu 1939 roku, na trwałe wpisały się w historię Lasów Państwowych.
W tym dniu przypominamy tekst, który ukazał się we wrześniowym numerze "Głosu Lasu" w 2023 roku, przybliżający sylwetkę Adama Loreta oraz zachęcamy do obejrzenia filmu "Adam Loret - szkic do portretu. Film dokumentalny".
"Pierwszy leśnik Rzeczypospolitej"
Wrzesień 1939 r. zastał Lasy Państwowe w dobrej kondycji – rentowne i sprawnie zarządzane przez Adama Loreta, wizjonera i twórcę organizacji, która z powodzeniem oparła się niespokojnym wichrom historii. Pierwszy dyrektor naczelny LP nie miał tego szczęścia. Zmarł w nieznanych dotąd okolicznościach.
Adam Loret dyrektorem naczelnym Lasów Państwowych został w lutym 1934 r., kiedy to zaczęła obowiązywać nowa organizacja administracji LP. Mianujący go na to stanowisko prezydent RP Ignacy Mościcki wiedział, że powierza funkcję osobie, która sprosta wyzwaniu. Posiadający gruntowne wykształcenie leśne Loret jeszcze przed odzyskaniem niepodległości pracował jako leśnik w lasach dóbr prywatnych Branickich i działał aktywnie w Związku Zawodowym Leśników.
Służbę państwową rozpoczął po 1920 r. jako p.o. naczelnik Zarządu Okręgowego Dóbr Państwowych w Warszawie. Potem jako nadzwyczajny delegat ds. administracji Lasów Państwowych otrzymał zadanie przeprowadzenia inspekcji wszystkich lasów państwowych w kraju oraz przedstawienia wniosków dotyczących niezbędnych reform w administracji i gospodarce leśnej. Efektem tego było przeniesienie do Departamentu Leśnictwa w Ministerstwie Rolnictwa i Dóbr Państwowych, gdzie przyszły dyrektor naczelny przygotował, a następnie opublikował swój program reform pt. „Główne wytyczne Państwowego Gospodarstwa Leśnego”, których podstawowym założeniem była kontrola państwa nad całą gospodarką leśną.
W 1930 r. Loret został powołany na kierownika nowo utworzonej Dyrekcji Naczelnej Lasów Państwowych i otrzymał zadanie realizowania nowej leśnej polityki gospodarczej państwa, polegającej m.in. na uporządkowaniu struktur, rozwoju własnego przemysłu drzewnego, przejęciu użytkowania lasu i sprzedaży drewna przez administrację państwową.
Początek zawieruchy
Kiedy o świcie 1 września 1939 r. hitlerowskie Niemcy wkroczyły do Polski, w budynku dyrekcji naczelnej przy ul. Wawelskiej w Warszawie wszystko było już gotowe do wywiezienia ze stolicy: najważniejsze dokumenty i archiwum instytucji, w tym strategiczne mapy lasów, oraz kasa. Najważniejsi pracownicy czekali jedynie na decyzję władz państwowych dotyczącą ewakuacji na wschód. Ta wydana została w nocy z 5 na 6 września.
Na miejsce zbiórki wybrano Dworzec Wschodni, przed którym bladym świtem spotkali się sprawujący kierownicze stanowiska pracownicy dyrekcji naczelnej, ich rodziny oraz uczniowie jednej ze szkół leśnych. Kluczowe stało się przewiezienie na bombardowany dworzec żelaznej skrzyni z pieniędzmi, czekami, pieczęciami i księgami rachunkowymi, którą ostatecznie udało się załadować do jedne go z wagonów pociągu zmierzającego do Siedlec. W kierunku tego położonego na wschód od Warszawy miasta uciekający ze stolicy leśnicy wyruszyli samochodami. Bombardowane Siedlce nie były jednak bezpiecznym schronieniem dla państwowych urzędników i ważnego archiwum.
Podjęto ciężką decyzję o pozostawieniu rodzin i dalszej ucieczce w kierunku leżącego na Polesiu, a obecnie znajdującego się w granicach Białorusi Pińska. Droga nie była łatwa – co rusz na niebie pojawiały się bombowce, a uciekające z zachodu tłumy Polaków utrudniały przejazd. Pomimo rozpoczynającej się zawieruchy wojennej Loret nie zaprzestał pracy. W Pińsku skupił się na zorganizowaniu działalności dyrekcji. Zlecił leżącym na wschodzie kraju okręgowym dyrekcjom łuckiej, siedleckiej, białowieskiej i wileńskiej wyrąb lasów na potrzeby wojska polskiego oraz przeznaczenie na ten cel funduszy z kasy LP.
Swoją ostatnią decyzję jako dyrektor naczelny Lasów Państwowych podjął 14 września 1939 r. Dotyczyła udziału leśników w organizacji oddziałów partyzanckich oraz ich wsparcia. Dzień później Loret został wezwany do znajdującej się w położonym na wschód od Łucka Równem tymczasowej siedziby rządu polskiego. Przedstawiono mu sytuację Polski jako beznadziejną i złożono propozycję przyłączenia się do członków rządu i wyjazdu do Rumunii. Adam Loret odmówił, twierdząc, że jego powinnością jest jak najdłuższe wspieranie polskiej armii w walce z najeźdźcą. Dyrektor powrócił do Pińska, gdzie podjął decyzję o dalszej ewakuacji w kierunku Wilna. Uciekinierzy chcieli przetransportować archiwum LP w bezpieczne miejsce.
Niepewny los
17 września przed świtem poruszający się siedmioma samochodami i łazikiem wojskowym leśnicy dotarli do miejscowości Naliboki, skąd sześcioosobowa grupa natychmiast odtransportowała kasę dyrekcji naczelnej do Wilna, aby zdeponować ją w tamtejszym oddziale Banku Polskiego. Reszta razem z Adamem Loretem skorzystała z gościnności Ryszarda Sierpińskiego, nadleśniczego Nadleśnictwa Naliboki, który przyjął uciekinierów w należącym do nadleśnictwa dworku.
Następnego poranka w radiu wyemitowano przemówienie Mołotowa, z którego Polacy dowiedzieli się o wkroczeniu wojsk radzieckich na ziemie polskie. Loret podjął natychmiastową decyzję o wyjeździe. Kolumna polskich samochodów zdołała dojechać jedynie do skrzyżowania dróg w pobliżu jeziora Kromań, tzw. krzyżów ki nalibockiej, gdzie została zatrzymana przez radzieckich czołgistów. Czerwonoarmiści aresztowali 18 osób, w tym Adama Loreta.
Te ostatnie pewne informacje dotyczące losów pierwszego dyrektora naczelnego LP pochodzą ze wspomnień Antoniego Wierzbickiego oraz Jana Miechowicza, pracowników Dyrekcji Naczelnej LP, którym udało się zbiec. Pewne jest także to, że Adama Loreta przez jakiś czas przetrzymywano w więzieniu w Nowogródku, skąd wypuszczono cztery zatrzymane wraz z nim osoby. Dalsze losy pierwszego dyrektora na czelnego Lasów Państwowych pozostają w sferze domysłów.
Niektóre źródła podają, że wraz z pozostałymi aresztowanymi został zesłany na Kołymę, co jednak, ze względu na jego wiek oraz stan zdrowia wynikający z długiego przebywania w trudnych warunkach aresztu, jest mało prawdopodobne. Wszystko wskazuje na to, że został przewieziony do więzienia w Mińsku Litewskim. Fakt ten potwierdzać mają wspomnienia Konstantego Rdułtowskiego, senatora RP, przebywającego w Mińsku od września 1940 r. Twierdził, że Loret trafił tam podczas jego pobytu.
Za jedną z najprawdopodobniejszych wersji śmierci Adama Loreta uznać należy tę, która zakłada, że został on rozstrzelany razem z wieloma polskimi więźniami osadzonymi w mińskim więzieniu w czerwcu 1941 r. po rozpoczęciu wojny niemiecko-rosyjskiej. Jeśli ta wersja jest prawdziwa, w chwili śmierci miałby ok. 57 lat.
Tekst: Centrum Informacyjne Lasów Państwowych; Źródło: Głos Lasu 9/2023



